Newsletter

Zapisz się na Darmowy Newsletter i zdobądź Poradnik Łuszczycowy.

Okładka Poradnika Łuszczycowego




Magnipsor – moja kuracja i opinia

Magnipsor

Magnipsor.

Wiosną rozpocząłem kurację preparatem Magnipsor. Na głowie trochę przybyło mi zmian łuszczycowych. Podobnie na ciele. Chciałem przetestować coś nowego i pozbyć się zmian z ciała, bo tu to zawsze na długo mi znikają.

Tym razem trafiło mi się na „śmierdziela”. Magnipsor to maść ziołowo-mineralna z dodatkiem kwasu salicylowego. Produkowana jest za naszą wschodnią granicą. Mam dobre doświadczenie z preparatami z krajów dawnego ZSRR. Jak już wspomniałem maść śmierdzi (ale niezbyt intensywnie), jest gęsta, koloru czarno-zielonego. Maść brudzi, więc trzeba uważać. Choć z pościeli plamy mi zeszły odplamiaczem. Preparat należy  trzymać w lodówce.

Dystrybutor, od którego kupiłem maść, zaleca stosowanie jej codziennie minimum 6 godzin. A najlepiej to myć się co 2-3 dni. Alternatywą jest po prostu smarowanie na noc przed snem. Możliwe jest także zaognienie zmian w początkowych tygodniach leczenia.

Kuracja Magnipsorem

Tym razem dokładnie notowałem co tydzień efekty i każdy element, który mógł wpłynąć na przebieg leczenia. Szczegóły poniżej.

Tydzień 1
Głowa: Na głowie mam kilkanaście zmian o różnej wielkości i różnym nasileniem łuski. Gdzieniegdzie łuska jest gruba. Czasami zmiany na głowie swędzą. Głowę smaruję codziennie rano i zmywam co 2-3 dni. Po zmyciu maści w ciągu dwóch godzin nakładam ją znów na noc. Zdarzało się, że rzadziej zmywałem maść z głowy.

Po dwóch dniach zmyłem maść z głowy. Starłem grubą łuskę, która była luźna. Strasznie swędziało.

Dosyć mocno swędzi głowa. Zwłaszcza jak ją myję i trę.

Ciało: Na ciele mam kilkanaście zmian – nogi (w tym jedna z większą łuską), klatka piersiowa, ramię, plecy, tyłek. Od początku smaruję kilka zmian na ciele.

Po dwóch dniach na klatce piersiowej zmiana już gładsza i bladsza. Zacząłem smarować resztę zmian na ciele. Niektóre smarowałem na noc, bo były w miejscach, gdzie w dzień od razu by mi się wytarło. Używam ciuchów ciemnych w trakcie kuracji. Z ciała zmywam maść w kąpieli co 2 dni.

Tydzień 2
Głowa: Zmiany czerwone. Suche z lekką sypiącą łuską. Gdzieniegdzie jest większa łuska. Zmiany spłaszczyły się.Ciało: Zmiany są gdzieniegdzie bardziej spłaszczone i nie takie grube. Są koloru czerwonego lub różowego.

W trakcie drugiego tygodnia zaczęło mnie gardło boleć. Chyba coś złapałem. Widać mam jakieś zapalenie, które będę leczył swoimi sposobami. Może to mieć wpływ na przebieg leczenia łuszczycy.

Tydzień 3
Głowa: Zmiany gładkie, niektóre bledsze. Te bardziej oporne łuszczą się lekko.Ciało: Zmiany gładkie, część bledsza.

Dalej jestem chory. Dołączył uciążliwy katar. Ale mam teraz tydzień czasu, żeby wyzdrowieć.

W czwartek w nocy była kulminacja choroby.

W niedzielę strzaskałem się na słońcu. Dlatego na noc odpuściłem smarowanie na głowie. Niech skóra tam odpocznie chwilę. Słonko może pomóc w kuracji.

Tydzień 4
Głowa: Zmiany czerwone, na dwóch lekka łuska odnowiła się. Starłem ją po umyciu głowy.Ciało: Zmiany gładkie, czerwone.

Jeszcze mam trochę kaszel. Ale generalnie jestem już zdrowy. Zrobiłem sobie też badania okresowe i wszystko jest w normie 😉

Tydzień 5
Głowa: Zmiany bez łusek. Kolor jaśniejszy, różowy. Nie swędzi przy myciu. Tylko trochę w niektórych miejscach.Ciało: Zmiany gładkie, jaśniejsze.

W niedzielę cały dzień znów nie byłem posmarowany. Czas spędziłem na słońcu nad morzem. Znów się nieco przyjarałem 😉 Na noc oczywiście posmarowałem się.

Tydzień 6
Głowa: Jasnoróżowe zmiany, gdzieniegdzie prawie niewidoczne.Znalazłem nową niewielką zmianę na głowie z tyłu. Podczas mycia głowy zdrapałem z niej łuskę. Wcześniej ona już tam była, ale zapomniałem o niej i jakoś nie zauważyłem przy smarowaniu. Zatem teraz też ją smaruję.

Ciało: Niektóre zmiany praktycznie niewidoczne. Mam wrażenie, że część zmian ma chyba przebarwienia, ale są chyba prawie zaleczone.

Tydzień 7
Głowa: Zmiany prawie niewidoczne.Ciało: Bez zmian. Na plecach przestałem smarować jedno miejsce, bo już tam nic nie ma.

Tydzień 8
Głowa: Bez zmian.Przez 2 dni byłem na rowerze na słońcu. Nie byłem posmarowany. Zmiany na głowie zrobiły się bolesne i czerwone. Czy to może poparzona zdrowa skóra w tym miejscu? Bo jest to dokładnie na miejscu zmian. Na noc oczywiście miałem posmarowaną głowę.

Po kilku dniach to zaczerwienienie zniknęło.

Ciało: Bez zmian. Przestałem smarować w kolejnych kilku miejscach.

Tydzień 9
Głowa: Gdzieniegdzie zaleczone, a gdzieniegdzie lekko różowe. Prawie niewidoczne.Ciało: Bez zmian.

Trochę zaczyna mnie męczyć ta kuracja. Bo odzwyczaiłem się, że muszę na wszystko uważać, żeby nie dotykać i żeby nie wysmarować czegoś.

W niedzielę jedną dobę nie smarowałem się.

Tydzień 10
Głowa: W dwóch miejscach mam lekko różowe. A tak to skóra jaśniejsza od normalnej. Możliwe, że to po prostu nieopalone. Ale smaruję cały czas.Ciało: Na ciele przestaję smarować już wszędzie, oprócz jednego miejsca z najstarszą zmianą. Gdzieniegdzie mam przebarwienia ciemne.

Tydzień 11
Głowa: Właściwie to nie wiem co o tym myśleć. W większości miejsc gdzie miałem zmiany jest skóra jaśniejsza od zdrowej. Ale jest nieco różowa. A przy ucisku robi się na chwilę biała. Nie mam takiej skóry zdrowej, bo zdrowa skóra jest opalona, więc stąd mój dylemat. Może trzeba to opalić. Ale nie wiem. A nie chcę przerywać smarowania, żeby potem nie było, że niedoleczone zostawiłem. Nadal smaruję codziennie.

W niedzielę nie smarowałem się.

Ciało: Tu już nie smaruję nigdzie.

W połowie tygodnia wyskoczyła mi nowa zmiana na przedramieniu. Zatem zaczynam jej smarowanie.

Tydzień 12
Głowa: Bez zmian. Smaruję nadal codziennie. Jednak w sobotę jadę na urlop i przez ponad tydzień nie będę smarował maścią Magnipsor. To będzie test, jak te miejsca zachowają się po odstawieniu maści. Czy kolor ujednolici się? Czy może zaczerwienią się zmiany? Nie wiem. W czasie urlopu będę nieregularnie głowę smarował sobie Balsamem nagietkowym Melkfett marki Balea. W praktyce jest to tłusta maść. Ale nie brudzi i będę odrobinę stosował. Markę podaję z tego powodu, bo maści o tej nazwie jest więcej.

Ciało: Tu smaruję tylko jedną nową zmianę. Reszta jest zaleczona. Przebarwienia zeszły prawie wszędzie. Tylko na przedramieniu jeszcze mam przebarwienie.

Tydzień 13
Urlop. Smaruję tylko głowę wieczorem maścią Melkfett, jeśli pamiętam.

Tydzień 14
Te białe plamy to było nieopalone na głowie. Nic mi się nie odnowiło. Z jednej plamy zeszła mi skóra z głowy od opalenia z urlopu. Zmiana na przedramieniu też zniknęła. Kończę kurację. Profilaktycznie będę smarował głowę kilka razy w tygodniu Melkfettem.

Po kuracji

Po całej kuracji zostało mi niecałe pół większego opakowania. W ostatnich tygodniach bardzo cieniutko smarowałem. Ale na początku też starałem się cienko. W każdym bądź razie efekt jest dla mnie zadowalający. Jestem czysty. Jak już wspomniałem – będę stosował nieregularnie i profilaktycznie maść Melkfett. Nie brudzi, nie widać, jej i ładnie pachnie. Więc idealnie nadaje się do pielęgnacji.

Podsumowanie

Tak, jak oczekiwałem preparat Magnipsor poradził sobie z moją łuszczycą. Myślę, że jest warty przetestowania. Możliwe, że w okresie zimowym moja kuracja skończyłaby się wcześniej. Bo wówczas widziałbym dokładnie czy miejsca po zmianach mają już taki sam kolor jak zdrowej skóry. A tak, ze względu na opaleniznę, miałem dylematy. Ale to jest gdybanie.

Weźcie też pod uwagę, że maść na głowie miałem prawie cały czas 24 h na dobę. Z kilkoma przerwami. Ale na ciele już tak nie było, bo tu dość szybko mi się wycierała maść.

Magnipsor może zostawiać czasowe ciemne przebarwienia na skórze. Obecnie nie mam już żadnych przebarwień.

Dwa miesiące po kuracji

Wpis ten robię na raty 😛 Dlatego dopiszę sytuację 2 miesiące po. Na ciele nic nie mam. Na głowie w paru miejscach mam lekko różowe zmiany. Smaruję je kilka razy w tygodniu Magnipsorem. Czasami Melkfettem. Sam Melkfett jest za słaby. I bardzo nieregularnie teraz się smaruję. Tylko, żeby utrzymać optymalny stan skóry głowy. Ale taka już moja przypadłość, że na głowie zawsze coś mi wychodzi. Dobrze, że ze skórą gładką jest lepiej 😉 W każdym bądź razie preparat warty jest przetestowania.

AKTUALIZACJA 2017.10.18
Chcę zwrócić jeszcze uwagę na fakt, że prawdopodobnie moja wersja maści jest produkcji ukraińskiej. Na opakowaniu z tyłu mam napis cyrylicą. Na przedzie jest naklejona druga etykieta. Nie mogę niestety jej zerwać, bo pierwsza też od razu odchodzi. Obecna wersja dostępnego w Polsce Magnipsoru jest produkcji polskiej, zgodnie z unijnymi standardami. Dlatego nie mogę mieć pewności, że skład mojej wersji maści jest identyczny z aktualnym składem Magnipsoru, produkowanym w Polsce. To taka moja wątpliwość, którą chciałem się podzielić.
AKTUALIZACJA 2017.10.24
Otrzymałem odpowiedź od dystrybutora odnośnie składu i porównania obecnie produkowanego w Polsce Magnipsora do wersji ukraińskiej. Skład jest taki sam z pewnym wyjątkiem. W ukraińskim Magnipsorze w składzie bazą tłuszczową jest solidol. Natomiast w wersji polskiej zamiast solidolu jest lanolina oraz ichtiol. Pełny skład wkrótce opublikuję w serwisie głównym w sekcji Preparaty.

13 komentarzy
  1. Z tego, co sie dowiadywałam u dystrybutora Magnipsoru, to mają u siebie nową maść, która ma te same składniki, co Magnipsor (chyba w innym stężeniu – wyższym?), a jej wielkim plusem jest to, że nie brudzi. Silkum się nazywa. wprowadzaja to na rynek. Czy ktos juz ma autentyczna opinię o efektach?

    1. Wnioskując po informacjach zamieszczonych na stronie dystrybutora mogę stwierdzić, że Silkum ma inny skład niż Magnipsor. Dlatego nie powinno się porównywać tych preparatów, bo są one inne.

      Jaki jest dokładny skład Magnipsoru? Tego nie wiem, a dystrybutor nie odpowiada na maile. No dobra, na jeden odpowiedział, ale na resztę już nie.

  2. Gdzie można kupić maść?

    1. Na Allegro.

  3. Jak nie piszą co to równie dobrze mogą być sterydy

    1. Substancje aktywne mają podane na stronie: olejek z drzewa herbacianego, olej z dyni, rokitnika i wiesiołka, witamina E, lanolina, wazelina, ichtiol. Ale chciałbym od nich dokładny skład, bo ten na stronie nie zawsze jest pełny. Mają napisane, że bez sterydów jest to maść. I z tym mogę się też zgodzić, bo działa wolno. Po sterydach miałbym duży efekt po paru dniach.

  4. http://www.magnipsor.pl
    Tu znajdziesz skład magnipsoru. A Melkfett to tłuszcz mleczny, opis na bliskonatury.pl

    Na Allegro widnieje ta maść, z opiniami uźytkowników. Nawet cena bez przesady, więcej wydaje się na dermokosmetyki. Nie jest podany producent i skład. Trochę bym była ostroźna.

    1. To nie jest ta maść Melkfett, której używałem. Dlatego podałem markę, żeby nie było wątpliwości.

  5. Całkiem możliwe, że to dwie różne maści.
    Ja jestem „posiadaczką” łuszczycy krostkowej, mam też zmiany na kolanie i łokciach. O ile początkowo pomagały mi maści konopne oraz te robione, zlecane przez dermatologa, z mocznikiem, o tyle teraz powodują wysyp nowych zmian. Dziegcie na mnie nie działały. Już prawie wyleczone mam kolano i łokcie – tylko stosuję dermokosmetyki dr Eris i Poldermin do smarowania. Unikam maści i środków od prywatnych importerów, bo nie jestem w stanie poznać składu takiego specyfiku i nie znam producenta, nie mam pewności, czy nie ma tam czegoś, co może mi zaszkodzić. Ale to moje zdanie. Jeżeli tobie pomaga – to świetnie.

  6. Zarówno Magnisor, jak i Silkum to maści oparte na naturalnych składnikach. Absolutnie nie zawierają sterydów. Są produkowane w Polsce (owszem stary Magnipsor był ukraiński i był na bazie solidolu, obecnie jest na ichtiolu), testy aplikacyjne i dermatologiczne obie maści przechodziły w instytutach w Krakowie i w Łodzi. Wszelkie informacje, certyfikaty i wyniki badań można uzyskać u producenta, czyli firmy DERMACEA.
    Nic nie jest tajne, podejrzane, czy niepewne. Nie wprowadziliby kosmetyku na rynek, który miałby w jakikolwiek sposób szkodzić pacjentom. A inną sprawą jest to, że w każdym przypadku łuszczycy, różne leki i kosmetyki mają inne działanie. Jeden pacjent będzie zachwycony działaniem, a drugi może nie odczuć intensywnego działania.
    Maści można dostać na allegro i bezpośrednio na stronie producenta. Są też próbki, które można zamówić telefonicznie.
    Pozdrawiam 🙂

  7. Jestem ostrożna z nabywaniem specyfików od prywatnych importerów, kiedy nie znam składu i producenta, natomiast próbuję i kupuję specyfiki w aptekach, gdzie wiem, kto i co włożył do niego. Kiedyś kosmetyczka zachwalała maść na łuszczycę od takiego prywatnego importera, z Holandii, za jedyne 40 euro, pojemność około 50 gram. Dała mi do wypróbowania końcówkę z opakowaniem. Sprawdziłam skład i okazało się, ze jest identyczny z maściami przypisywanymi przez naszych lekarzy, dodatkowo zawierały środki zapachowe i olejek z drzewa herbacianego. Za 40 euro to lekka przesada.
    W końcu trafiłam na to, co mi pomaga, i tego się trzymam. A o tej firmie i jej specyfikach poczytam, może nawet wypróbuję.
    Pozdrawiam😊

  8. A może byś zdradził co Ci pomaga?

  9. Do kąpieli i jako szamponu Pharmaceris z literką P, a do smarowania Poldermin hydro. Nie ma spektakularnych efektów i szybkiego pozbycia się łuski czy innych objawów, ale to i tak najlepiej działa, nie sypie.

Zostaw komentarz


Subscribe without commenting